Teorie spoza medycyny

Pewien asumpt do szerokiego używania leków ataraktycznych stanowią, niestety, niektóre teorie, szeroko znane w medycynie, a obecnie dość .popularne i poza medycyną. Należy tiu zwłaszcza zwrócić uwagę na teorię stresu Selyego. Ten sławny już dziś lekarz kanadyjski zwrócił uwagę na pewne mechanizmy, istotne dla wielu procesów przystosowawczych ustroju, a w pewnych warunkach – także dla rozwoju niektórych stanów chorobowych. Zajął się on mianowicie działaniem niektórych bodźców, takich na przykład, jak zimno, głód, .niektóre przykre bodźce psychiczne (na przykład – wywołujące strach, gniew itp.). Wykazał, że pod ich wpływem występują w organizmie określone zmiany czynnościowe, jak na przykład: podwyższenie poziomu adrenaliny we krwi, przyspieszenie wydzielania hormonu kortykotropowego (ACTH), powodujące .następnie podwyższenie produkcji hormonów kory nadnercza (kortykoidów), z dalszymi konsekwencjami biochemicznymi. Po tej fazie „alarmowej” następuje „przystosowanie”, a w pewnych warunkach – wobec nadmiaru bodźców stresowych dochodzić może także do wyczerpania, do niewydolności narządów, (biorących udział w opisanych reakcjach.

Wiele z elementów tych zmian czynności ustroju może stanowić ogniwa w rozwoju określonych stanów chorobowych. Wszystko, co powiedzieliśmy dotychczas o teorii Selyego, dotyczy niesłychanie wartościowych zdobyczy nauki medycznej. Natomiast małą wartość mają niektóre wnioski, wyprowadzone pochopnie przez osoby nieprzygotowane. Selye ani inni uczeni nigdzie i nigdy nie mogli .stwierdzić, że wszelki stres jest niekorzystny dla organizmu, czy wręcz – chorobotwórczy – i to dla każdego osobnika i w każdych warunkach. A tymczasem można często usłyszeć, a nawet – przeczytać takie opinie, nawet w pracach pretendujących ,do naukowego uzasadnienia. Może najbardziej szkodliwe są publikacje popularne, nierzadko spotykane w prasie codziennej, dowodzące niezwykłej szkodliwości… cywilizacji. Problem nie jest nowy, już przed stu laty pewien lekarz angielski napisał, że przyczyną chorób psychicznych jest miejski hałas i kolej żelazna. Obecnie coraz częściej spotykamy się z podobnymi argumentami. Ale bez dowodów: nikt z tych, którzy mówią o wzroście liczby przypadków zaburzeń psychicznych, wiążąc ten wzrost z rozwojem cywilizacji, współczesnym tempem życia itp. – nie potrafi udowodnić nawet samego faktu tego „przyrostu” chorób, ponieważ nie istnieją wiarygodne dane dotyczące liczby tych przypadków – na przykład sprzed 50 czy 30′ laty. Nie dysponujemy kompletnymi danymi nawet w stosunku do lat ostatnich liczba, przyjęć do szpitali, czy nawet liczba pacjentów zgłaszających się do ambulatoriów – to jeszcze Inie wszystko. Zgłaszalność niewątpliwie wzrasta, ale to jeszcze nie stanowi dowodu, że liczba chorób psychicznych jest coraz większa. Na zgłaszalność wpływa wiele czynników, jak dostępność instytucji leczniczej, zrozumienie potrzeby leczenia itp.

Statystyka nie może więc do dziś uprawniać do twierdzenia, że liczba osób z zaburzeniami psychicznymi wzrasta. Nie ma też żadnych danych, że za te zaburzenia można w szerszym zakresie czynić odpowiedzialnymi cywilizację, czy jakiekolwiek czynniki stresowe. Przeciwnie: jeżeli stresom przypisujemy wszelkie bodźce, wywołujące przykre emocje, to wiemy z całą pewnością, że całkowita osłona przed stresem nie byłaby korzystna dla rozwoju osobowości. Człowiek wychowany w tak cieplarnianych warunkach nie byłby w ogóle zdolny do życia – po prostu nie umiałby reagować na żadne trudności, które musiałby przecież kiedyś napotkać. A gdy osobowość już się rozwinęła, również konieczna jest pewna równowaga między bodźcami stresowymi i innymi – trudno sobie zresztą wyobrazić całkowity brak tych pierwszych.

Tak, ale można taką sytuację stworzyć sztucznie – i niemal aż do takiego paradoksalnego stanowiska doszli- byśmy gdybyśmy konsekwentnie wyprowadzali wnioski, z bezpodstawnie uogólnionej teorii Selyego. Nie zapewniłoby to zdrowia tak „osłanianym” przed stresem osobnikom. Nie dałoby iim to zresztą nawet zadowolenia z życia przekonamy się o tym, omawiając dalej skutki nadużywania leków – właśnie tych – „chroniących przed stresem”.

Nie tylko teorię stresu Selyego interpretuje się czasem w ten sposób. Także niektórzy zwolennicy Freuda sugerują wprost lub pośrednio, że wszelkie napięcia, a więc – konflikty międzyludzkie, wymagania ze strony otoczenia, dalej-.frustracje czyli brak zaspokojenia dążeń instynktowych lub potrzeb uczuciowych działają szkodliwie na rozwój osobowości dziecka i stanowią czynniki chorobotwórcze także w późniejszych okresach życia. Właściwie nie stawia tak sprawy ani psychoanaliza klasyczna, ani późniejsze tak zwane neopsychoanalityczne kierunki, które się z niej rozwinęły. Poszczególni przedstawiciele tych teorii psychologicznych i psychiatrycznych mówią wiele o tych zjawiskach, podkreślają ich znaczenie, a mało zastanawiają się nad innymi ewentualnościami, jak potrzeba treningu, jak istnienie w zdrowej osobowości możliwości obronnych, wyrównujących nawet ewentualne działanie czynników -szkodliwych. W rezultacie powierzchowna znajomość tych teorii musi prowadzić do wniosku, że wszelki stres, napięcie, frustracja, obawa muszą szkodzić osobowości człowieka. Sami psychoanalitycy nie zalecają oczywiście „osłony lekowej” – najbardziej konsekwentni przedstawiciele tej szkoły unikają stosowania jakichkolwiek leków psychotropowych, ponieważ posługują się wyłącznie psychoterapią. Ale niezbyt ścisłe wnioski z ich teorii przedostają się do szerokiej publiczności i skutecznie podbudowują i tak już panujące przekonanie, że nerwice i inne zaburzenia psychiczne pochodzą ze zmartwień, obaw i najróżniejszych kłopotów ino i – (ostatnio bardzo modne) – stanowią skutek rozwoju cywilizacji. Ta atmosfera niewątpliwie niesłychanie ułatwia wyprowadzenie wniosku: przed trudnościami wszelkiego rodzaju można się chronić za pomocą leków psychotropowych, zaczyna się je cenić właśnie jako osłonę przed wspomnianymi naciskami wewnętrznymi i zewnętrznymi, ułatwiającą życie, zmniejszającą codzienne trudności. A jednocześnie bardzo szybko, małe nawet dawki tych leków – nie wpływają zasadniczo, jak wspomnieliśmy, na zdolność do działania, zaczynają jednak ograniczać to działanie. Wynika to z ich podstawowych właściwości, niejako automatycznie. Skoro w okresie stosowania każda sytuacja staje się mniej przykra, łatwiejsza do zniesienia – spada siła dążenia do zmiany tej sytuacji. Skoro obawy o przyszłość bledną, stają się mniej dokuczliwe, zmniejsza się tendencja do obmyślania działań, które pozwoliłyby unikać przyszłych trudności lub skutecznie się im przeciwstawiać.

Podobne wpisy