Starsze psychiatryczne metody leczenia

Pewne zastosowanie w psychiatrii klinicznej, czyli w leczeniu cięższych zaburzeń psychicznych, znalazło opium. Jeszcze przed 30-40 laty stosowano niekiedy ten lek u chorych z ciężkim przygnębieniem – depresją.

Znacznie szerzej stosowano i ‚stosuje się nadal szereg leków o działaniu uspokajającym pochodzenia roślinnego. Może najpopularniejszym z nich jest waleriana (kozłek lekarski), obok niej – konwalia i głóg oraz mieszanki różnych innych ziół. Są to środki stosunkowo słabe, a więc w leczeniu poważniejszych zaburzeń psychicznych nigdy nie odgrywały większego znaczenia, ale nadal znajdują szerokie zastosowanie jako łagodne, powszechnie stosowane .i skutecznie działające środki lecznicze w niegroźnych zaburzeniach nastroju.

W dziewiętnastym wieku rozpowszechniło się stosowanie soli bromowych. Związki te, powodując częściowe zastępowanie jonów chloru przez jony bromu w płynach ustrojowych, a także w ośrodkowym układzie nerwowym, zmniejszają pobudliwość tego układu i działają silnie uspokajająco. Podobne znaczenie mają niektóre inne związki nieorganiczne, na przykład sole magnezu, które w płynach ustrojowych i komórkach nerwowych zastępują sód-magnezem. Zastosowanie ich jest jednak znacznie węższe niż soli bromowych.

Ze środków działających pobudzająco na układ nerwowy należy wspomnieć o znanym od dawna stosowaniu niektórych roślin, takich jak np. liście coca lub orzeszki cola. Znacznie szerzej przyjęła się kofeina, znajdująca się w kawie i herbacie, powszechnych i do dziś stosowanych używkach, znanych na całym świecie. Kofeina w postaci wyizolowanej stanowi jeden z bardziej wartościowych leków pobudzających.

W wieku XIX rozwinął się przemysł chemiczny, a jednocześnie powstały podstawy naukowej farmakologii. Pozwoliło to na wprowadzenie całego szeregu nowych leków, między innymi – syntetycznych środków nasennych i uspokajających. Zaczęto więc dość szeroko stosować wodzian chloru, panaldehyd. Dla potrzeb chirurgii wprowadzono pierwsze środki najsilniej, najbardziej globalnie hamujące ośrodkowy układ nerwowy, a więc – środki do narkozy: chloroform, eter, awertyna, i nieco słabsze, nadające się do krótkotrwałej narkozy – podtlenek azotu czyli gaz rozweselający oraz chlorek etylu.

Na przełomie XIX i XX wieku pojawiły się też pierwsze Związki barbiturowe – mianowicie weronal, stanowiący zaczątek wielkiej i do dziś stosowanej całej grupy silnie działających środków nasennych i uspokajających. Następne dziesiątki lat nie przyniosły – aż do ostatnich czasów – niemal nic .nowego i oryginalnego. Przemysł farmaceutyczny dostarczał jedynie nowych odmian, nowych związków z tych samych grup, albo nowych mieszanek leków znanych poprzednio. Tak działo się aż do lat trzydziestych, kiedy to wprowadzono kilka nowych leków pobudzających, ułatwiających przetrwanie dłuższego wysiłku psychicznego, zwiększających aktywność usuwających senność {grupa benzydryny). Leki te stosowano też niekiedy w stanach depresyjnych, jednak wyniki takiego leczenia były najwyżej mierne, ze względu na krótki czas działania -oraz inne wady, o których jeszcze będzie mowa, a zwłaszcza ze względu na bardzo słabe działanie tych środków w kierunku podwyższenia nastroju.

Ażeby zorientować się jaką przydatność w psychiatrii miały wszystkie wymienione leki, musimy zastanowić się, czego psychiatria oczekiwała od leku i co mogła uzyskać za pomocą środków wówczas istniejących.

Maksymalnym postulatem psychiatrii w stosunku do farmakologii było uzyskanie takich leków, które usuwałyby objawy zaburzeń psychicznych – zarówno ciężkich, to znaczy chorób psychicznych, czyli psychoz, jak i lżejszych zaburzeń psychicznych, a ‚więc nerwic i stanów zbliżonych. Oczywiście byłoby korzystne, aby stosowane leki usuwały objawy zaburzeń psychicznych w sposób trwały, a Więc na stałe, a nie tylko w okresie leczenia farmakologicznego.

W latach trzydziestych dwudziestego wieku farmakologia mogiła służyć psychiatrii dość pokaźną liczbą leków nasennych i uspokajających, następnie – paroma środkami pobudzającymi, a więc doraźnie podwyższającymi aktywność i to właściwie było prawie wszystko w zakresie bezpośredniego oddziaływania farmakologicznego na objawy zaburzeń psychicznych. Innymi słowy – umieliśmy za pomocą leków zwalczać bezsenność i niektóre postacie niepokoju oraz w pewnych przypadkach – poprawiać napęd, czyli na krótko zwiększać zdolność niektórych pacjentów do działania, a w szczególności – do wysiłku umysłowego. Te same leki uspokajające oraz wspomniane już przetwory makowca znajdowały też zastosowanie w tłumieniu niektórych innych objawów, to znaczy – nie usuwały ich, lecz powodowały pewne zobojętnienie u pacjenta. Jednocześnie leki te miały poważne wady, mianowicie – wszystkie silniej działające środki tej grupy (barbiturany i środki zbliżone, a także oczywiście i leki z grupy makowca) – wykazywały silne działanie oszałamiające, „otumaniające”, wiele z nich powodowało także senność w ciągu dnia i w związku z tym uniemożliwiały normalną pracę. Leki pobudzające wywoływały niepokój, często – bezsenność, a wszystkie silniej działające leki nasenne, uspokajające i pobudzające odznaczały się jeszcze jedną wielką wadą: bardzo szybko wymagały konieczności powtarzania i podwyższania da-wek, prowadząc do wystąpienia dodatkowego stanu chorobowego – toksykomanii.

Próbowano też za pomocą istniejących środków przeprowadzać w psychiatrii bardziej konsekwentne, dłużej trwające kuracje, nie ograniczając się tylko do doraźnego ich stosowania. W ten sposób powstała metoda leczenia snem albo tzw. przedłużoną narkozą. Ta druga nazwa dotyczy leczenia mieszanką silnych leków nasennych i uspokajających podawanych w dość dużych dawkach W ciągu kilku lub kilkunastu dni. W czasie takiej kuracji pacjent spał prawie cały czas i to spał głęboko. Właściwie stan pacjenta był bardziej podobny do przedłużonej narkozy chirurgicznej, niż do snu, który jest zjawiskiem fizjologicznym, naturalnym. ‚Duże dawki leków tej grupy nie -są obojętne dla ustroju ludzkiego, nie należały więc do rzadkości ciężkie, a nawet groźne powikłania. Za pomocą tej’ kuracji można było uzyskać „uspokojenie” na czas trwania kuracji, ale nawet i to w wielu przypadkach nie dawało oczekiwanych rezultatów, ponieważ wielu pacjentów reagowało na leki uspokajające nasileniem się podniecenia. U innych – powikłania zmuszały do szybkiego przerwania kuracji, która – nawet gdy przebiegała pomyślnie, nie dawała poprawy na dłuższy okres czasu, przeciwnie, po zakończeniu kuracji często następowało wyraźne pogorszenie.

Na podawaniu leków nasennych i uspokajających polegała również inna kuracja, a mianowicie leczenie -snem1 przedłużonym. Była ona jednak Oparta na zupełnie innych przesłankach i inaczej prowadzona. Celem ‚tej metody nie było zwalczanie podniecenia. Przeciwnie, stosowano ją u chorych spokojnych, wykazujących tendencję do za-hamowania. Według Wielkiego fizjologa Pawłowa, hamowanie ma w wielu przypadkach znaczenie korzystne, „ochronne” i nie należy go zwalczać, a – przeciwnie – podtrzymywać, co pozwala ustrojowi szybciej i skuteczniej zwalczać stan chorobowy.

U odpowiednio dobranych pacjentów stosowano więc względnie małe dawki leków uspokajających i nasennych, które powodowały wyraźne przedłużenie snu fizjologicznego. Miał to być jednak nadal tylko sen fizjologiczny, a więc – niezbyt głęboki, z którego w każdej chwili można było pacjenta obudzić. Przy odpowiednio ostrożnym prowadzeniu kuracji, powikłań prawie nie było.

Podobne wpisy