Leki ataraktyczne

Leki ataraktyczne nie wykazują podobieństwa do tymoleptyików, znajdują one niewielkie zastosowanie w zwalczaniu lekkich stanów depresyjnych, w których mogą działać na niepokój i lęk, ale nie usuwają silniej zaznaczonych objawów depresji, a na samo obniżenie nastroju nie wpływają prawie zupełnie.

Stosowane w większych dawkach wywołują uczucie senności i tym nie różnią się praktycznie od barbituranów. Wywołują na drugi dzień objawy „lekowego kocio- kwiku”, na który składa się poczucie zmęczenia, „rozbicia”, bóle głowy, nierzadko-brak łaknienia, nudności itp. Nie są to więc środki nasenne godne polecenia, jednak – należy tu wspomnieć o pewnych wyjątkach. Po pierwsze – wszystkie leki ataraktyczne wykazują pośrednie działanie nasenne w tych przypadkach, gdzie bezsenności towarzyszą objawy niepokoju i lęku. Ataractica, usuwając je, pośrednio ułatwiają zasypianie. Istnieją przypuszczenia, że nieliczne zresztą z nich mogą w szczególny sposób wpływać, nawet bezpośrednio, na mechanizm snu. W odróżnieniu od mechanizmu działania tzw. prawdziwych leków nasennych, powodujących globalne hamowanie czynności ośrodkowego układu nerwowego, niektóre ataractica wpływają wybiórczo na ośrodki regulujące sen, nie powodując natychmiastowego zasypiania, a jedynie nasilając prawidłowo tendencję do zasypiania o właściwej porze, czyli akcentując normalny rytm dobowy snu i czuwania. W odróżnieniu od „zwykłych” środków nasennych – z greckiego hypnotica – środki ataraktyczne, działające w omówiony sposób, miałyby się nazywać euhypnica.

Skoro już wspomnieliśmy w tym rozdziale o leczeniu bezsenności, musimy poświęcić nieco więcej uwagi lekom nasennym, chociaż nie należą do omawianych tu środków ataraktycznych. Jednak istnieje między innymi daleko idące podobieństwo (bo pojęcia „nasenny” i „uspokajający” niemal się pokrywają).

Podobne wpisy