Leczenie snem przedłużonym

Przedłużona narkoza nie na wiele w sumie przydała się psychiatrii, natomiast leczenie snem przedłużonym dawało niezłe wyniki w niektórych grupach schizofrenii (zwłaszcza w osłupieniu katatonicznym charakteryzującym się prawie zupełnym brakiem ruchu i mowy, niezmiennością, a często dziwacznością postaw chorego) i w pewnych postaciach nerwic. Była to więc do ostatnich czasów niemal jedyna wartościowa metoda leczenia w psychiatrii, oparta o podawanie leków.

W tej sytuacji pozornie bogaty arsenał farmakologiczny, dla psychiatrii przedstawiał się, niemal do ostatnich czasów, raczej ubogo – leków podawano mało, ostrożnie, ograniczając się do słabiej działających. Ale stosując nawet najsilniejsze i w najwyższych dawkach – uzyskiwano tylko mierne wyniki lecznicze.

Nie znaczy to bynajmniej, aby w tym czasie nie rozwijały się w psychiatrii inne metody leczenia. Przeciwnie, było ich już dość dużo. Mianowicie od najdawniejszych czasów rozwijała się psychoterapia, czyli oddziaływanie na pacjenta czynnikami psychicznymi, za pośrednictwem słowa. Znaczny krok naprzód uczyniły te metody w wieku XIX i na początku wieku XX. Przyczyniła się do tego działalność Charcota, Couego, a zwłaszcza Freuda i jego uczniów: Adlera, Junga. Dysponowaliśmy więc szeregiem metod psychoterapeutycznych, jak: sugestia, hipnoza, terapia wyjaśniająca, psychoanaliza. Wszystkie te metody miały jednak zakres ograniczony i – zwłaszcza początkowo – nie wkraczały zupełnie na teren leczenia ciężkich zaburzeń psychicznych.

Podobne wpisy