Fizykoterapia

Bardzo szeroko stosowano w psychiatrii fizykoterapię, a więc kąpiele i natryski, zimne i gorące, w nowszych czasach także elektryzację w ‚rozmaitych postaciach. Z innych istotnych form leczenia przed wprowadzeniem nowych środków psychotropowych wspomnieć wypada o bardzo ważnej grupie metod, nazywanych – w przeciwieństwie do psychoterapii – metodami biologicznymi. Historia ‚tych metod jest na tyle interesująca, że warto tu -o niej wspomnieć, -chociaż leki – ściśle biorąc – mają w nich małe znaczenie, a szczególnie – interesujące nas leki psychotropowe. Ponieważ „metody biologiczne” rozwinęły się bezpośrednio przed erą leków psychotropowych, a te ostatnie odbyły z nimi swego rodzaju walkę konkurencyjną, tym bardziej więc .pozwolimy sobie -zatrzymać się teraz na wyjaśnieniu ich roli i skuteczności działania.

Pomijając różne wcześniejsze próby stosowania metod zbliżonych, za początek biologicznych metod leczenia należy przyjąć odkrycie przez Wagnera-Jauregga w 1918 r. leczniczego zastosowania Zimnicy (czyli malarii) w porażeniu postępującym, psychozie występującej w późnych okresach kiły. Działanie malarii powoduje gwałtowne „przestrojenie” czynności organizmu, obejmującego podwyższenie ciepłoty, niewielkie zmiany chemizmu –krwi i jej -składników morfotycznych, zaburzenia przemiany białkowej i wielu innych funkcji -organizmu. Może jeszcze ważniejsze dla terapii psychiatrycznej było stwierdzenie, że zimnica działa leczniczo także w niektórych przypadkach psychoz innego rodzaju, nie mających nic wspólnego z ‚kiłą i porażeniem postępującym. Prawdopodobnie mechanizm działania leczniczego zimnicy w tych przypadkach sprowadza się do typu terapii bodźcowej niespecyficznej. Zimnica działałaby tu więc podobnie jak stosowane już dawniej kwasy nukleinowe, siarka, a później szczepionka durowa.

Następna metoda biochemiczna powstała w dość szczególny sposób – właściwie na drodze przypadku. Wiedeński psychiatra Manfred Sakel podawał niewielkie dawki insuliny narkomanom oraz źle odżywionym chorym pacjentom cierpiącym na zaburzenia psychiczne. Stwierdził, że poprawia to nie tylko ogólny stan fizyczny tych chorych, ale także ich nastrój i napęd psychiczny. Wobec tego spróbował rozszerzyć zastosowanie insuliny w psychiatrii i zaczął ją stosować także w psychozach. Stopniowo doskonalił metodę, m. in. zastosował duże dawki leku, powodujące wystąpienie stanów podśpiączkowych, czyli stanów częściowego wyłączenia przytomności z jednoczesnymi burzliwymi zmianami w funkcjach wegetatywnych, przemianie cukrowej itd. Pacjentów wprowadza się w taki stan na krótko, a następne podanie cukru powoduje powrót do całkowitej przytomności wraz z normalizacją czynności ustroju. Tak ustawiona metoda dała nadspodziewanie dobre wyniki w wielu przypadkach schizofrenii. Działo się to na początku lat trzydziestych.

Niemal w tym samym czasie psychiatra węgierski L. J. Meduna zaproponował nową metodę leczenia. Tym razem metoda nie powstała przypadkowo wielu psychiatrów sądziło,, że padaczka i schizofrenia wyłączają się nawzajem. Wydaje się więc prawdopodobnym istnienie między tymi stanami chorobowymi jakiegoś przeciwieństwa, może zaburzenie czynności ośrodkowego układu nerwowego, występujące w padaczce – uniemożliwia – jak sądzono – powstawanie zmian w tych czynnościach, które stanowią podłoże objawów schizofrenicznych. Opierając się na tych, zresztą niezupełnie ścisłych założeniach (psychozy o obrazie schizofrenicznym rozwijają się niekiedy także w przebiegu padaczki), Meduna zaproponował wywoływanie u chorych schizofreników napadów zbliżonych do padaczkowych. Użył do tego celu kardiazolu, o którym wiedziano już wcześniej, że wstrzyknięty dożylnie w odpowiednio wysokiej dawce – powoduje utratę przytomności, drgawki i krótkotrwałe ale gwałtowne zmiany w całym ustroju. Jest to obraz dość dokładnie odpowiadający napadowi padaczkowemu. Obie metody – kuracja insulinowa Salkła i wstrząsy kardiazolowe Meduny, odniosły wielki sukces w psychiatrii. Metody te już w pierw-szych latach stosowania uległy pewnym modyfikacjom. Sakel, pod wpływem doświadczeń Meduny starał się wywołać napady drgawkowe u chorych znajdujących się w stanach podśpiączkowych po zażyciu insuliny. Niekiedy drgawki występują już po samym podaniu insuliny. Później Sakel doszedł do wniosku, że napad drgawkowy nie jest konieczny w kuracji insulinowej, że wpływ leczniczy metody zależy raczej od gwałtownego, choć krótkotrwałego przestrojenia czynności organizmu, jakie następuje w trakcie stanu podśpiączkowego. Leczenie insuliną utrzymywało się przez szereg lat w przypadku schizofrenii, natomiast wstrząsy kardiazolowe, stosowane również i przy tej chorobie, okazały się bardzo skuteczne w psychozach depresyjnych. W kilka lat po pierwszych próbach Meduny – Ugo Cerletti i Luigi Bini we „Włoszech, opracowali metodę wywoływania ‚napadów drgawkowych za pomocą skonstruowanego w tym celu aparatu, pozwalającego na przepływ przez głowę pacjenta prądu elektrycznego o określonym natężeniu przez krótki, również ściśle określony czas. Była to metoda leczenia wstrząsami elektrycznymi, która w znacznym stopniu wyparła wstrząsy kardiazolowe.

Podobne wpisy